czwartek, 26 listopada 2009

PrzyspieszamyW poniedziałek o 11:00 odbędzie się konferencja prasowa sieci Plus pod tytułem: "Przyspieszamy mobilne surfowanie!"

Mega żwawe łącze bez kabla dostępne dzięki technologii HSPA+, którą na starcie Plus uruchamia w największych polskich miastach. Do tego prezentacja nowych produktów w ofercie Plusa.

(wstęp dla zaproszonych)

Postaramy się dla Was relacjonować ją na żywo na naszym profilu na Blipie: http://mobilnyinternet.blip.pl/.

 

KONFERENCJA BĘDZIE TEŻ EMITOWANA NA ŻYWO NA www.lookr.tv/hspa

11:59, mobilnyinternet , Technikalia
Link Komentarze (1) »
wtorek, 24 listopada 2009

We wrześniu w ramach Festival Ingràvid odbywającego się w hiszpańskim mieście Figueres (gdzie urodził się Salvador Dali) duński artysta Sebastian Campion zrealizował projekt Urban Cursor. Jego praca jest ciekawym przykładem wykorzystania technologii mobilnych w sztuce funkcjonującej w przestrzeni miejskiej.

Cała inicjatywa opierała się na przemieszczaniu po centralnym parku Figueres ogromnego kursora komputerowego, zaopatrzonego w GPS. Mieszkańcy miasta przez kilka dni korzystali z niego jak z ławki, robili sobie zdjęcia, nagrywali krótkie filmiki. Jeden z podstawowych elementów komputerowego interfejsu został wyciągnięty z informatycznego świata. Pulpitem na którym poruszał się kursor było teraz miasto. Przechodnie mogli swobodnie przesuwać kursor - jego pozycja była przez cały czas rejestrowana przez organizatorów projektu: dzięki wykorzystaniu Google Maps można było odtworzyć trasę wędrówki obiektu.



Mieszkańcy Figueres mogli na specjalnie przygotowanej stronie WWW dodawać własne zdjęcia i sprawdzić, jak przez dni trwania projektu wspólnie przemieszczali ten niecodzienny przedmiot.



Marcin Wilkowski

21:24, mobilnyinternet , Społeczeństwo
Link Komentarze (1) »
piątek, 20 listopada 2009

Żaden współczesny kulturowy artefakt nie świadczy o geniuszu i destrukcyjnym przeroście kapitalizmu tak dosłownie jak telefon komórkowy - takim stwierdzeniem zaczyna się abstrakt zapisu dyskusji "Cell Phone Culture", która w 2005 roku odbyła się w ramach MIT Communication Forum w Massachusetts Institute of Technology.

Profesor James E. Katz, jeden z uczestników debaty, jest obecnie szefem Center for Mobile Communication Studies na Rutgers University, największej uczelni w stanie New Jersey. To postać, na którą warto zwrócić uwagę, jeśli chce się analizować wpływ nowych technologii komunikacyjnych na współczesne społeczeństwo.

Chociaż niektóre dane, na jakie Katz powoływał się w 2005 roku są dziś naturalnie już nieaktualne, jego spostrzeżenia co do społecznej roli mobilnych narzędzi komunikacji nie straciły na znaczeniu: Cell phones are enabling people to create their own micro-cultures; they are changing cultural norms and values, and demonstrating consumers' ability to modify and repurpose technology for their own use. I believe that cell phones, by allowing people to insulate their private interactions from the culture around them, will encourage a kind of “walled garden” of micro-cultures that is complex, but exclusive.


Apparatgeist w działaniu:
świetlne napisy robione komórką

James Katz i Mark Aakhus stworzyli (definiując je w artykule w 2002 roku) pojęcie Apparatgeist, które miało stać się podstawą ich teorii wpływu mobilnej komunikacji na społeczeństwo. Neologizm składa się z dwóch członów: niemieckiego apparat (oznaczające przyrząd, aparat) oraz geist (duch, tutaj autorzy nawiązali do filozofii Hegla).

Posługując się pojęciem Apparatgeist możemy opisywać zmiany, jakie w sferze kultury i sztuki, w przestrzeni codziennego życia, relacji towarzyskich czy nawet języka generuje komunikacja mobilna. W interpretacji autorów duch urządzenia, Apparatgeist jest esencją - całym zestawem znaczeń, ról, schematów użycia - jakie nadają urządzeniu jego użytkownicy, osoby, które go nie znają i jego przeciwnicy (users, non-users and anti-users). Apparatgeist opisywał więc będzie nie tylko takie zjawiska i trendy jak np. komórkowy cyberbulling (czyli specyficzne formy przemocy, których podstawą są fotografie i filmiki z telefonów komórkowych) czy lifestreaming (czyli relacjonowanie w internecie za pomocą urządzeń komórkowych swojego codziennego życia). Apparatgeist objawia się też w tym, jak użytkownicy wpływają na dizajn i funkcjonalności mobilnego sprzętu, co jest dla nich najbardziej atrakcyjne i użyteczne - a więc też najczęściej implementowane w poszczególnych modelach.

Marcin Wilkowski

Na stronie web.mit.edu dostępny jest plik dźwiękowy z zapisem spotkania z na Rutgers University. Serdecznie polecam.

Fot. donaldmctim, CC-BY

22:01, mobilnyinternet , Społeczeństwo
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 listopada 2009

Gdy nie masz z kim pogadać, zawsze możesz włączyć komputer. Jest szansa, że znajdziesz kogoś po drugiej stronie. Nawet, gdy jest noc, a ty jesteś sam bądź sama na cywilizowanym odludziu.



Podróżowanie po kraju po zwykłych drogach, mimo swoich rozlicznych słabych stron, ma jedną zaletę. W przypadku awarii, wypadku, innej nagłej potrzeby zawsze znajdziesz kogoś w okolicy, zawsze gdzieś stoi jakiś dom, w nocy świeci światło, bądź ujada pies; jest szansa, że zatrzyma się jakiś życzliwy kierowca; w końcu sprawnie dotrze jakaś pomoc. Inaczej jest na autostradzie. Autostrada stała się symbolem wyczekiwanej, obiecanej i modernizacji kraju. Tam, gdzie jakiś kawałek autostrady przecina już polską ziemię, upajamy się niemal krystalicznie czystą przyjemnością jazdy. Podróż autostradą (ewentualnie drogą ekspresową) jest metaforą dobrze działającego połączenia internetowego, gdzie sunące auto jest odpowiednikiem sprawnie działającego komputera. Czasami jednak równowaga tego układu zostaje zakłócona, gdy sprzęt ulega awarii. A wtedy pojawia się irytacja. Nie lubimy, gdy zawodzi sprzęt, który psuć się nie powinien, albo szwankuje połączenie z Siecią.  

Podczas wieczornej podróży autostradą A1 z Gdańska do Nowych Marz nieoczekiwanie moją trasę przeciął lis, który bądź zrobił przekop pod płotem, bądź wiedziony siłą instynktu płot ten przeskoczył, jak tłumaczył później patrol autostrady. Lis przeskakując z lewego pasa przez barierkę wpadł mi niespodziewanie pod auto, co się zakończyło ostatecznie katastrofalnie tak dla niego, jak i dla samochodu. Więc i u mnie pojawiła się irytacja, bo równowagę układu autostrada – samochód zakłóciło przypadkowe zdarzenie (właściwie zderzenie).  Jakże niskie jest prawdopodobieństwo zderzenia auta z lisem na ogrodzonej i niemal bardzo pustej nocnej autostradzie.

Po wykonaniu rytualnych telefonów do żony, że jestem w tarapatach, do auto-pomocy, aby załatwili mi jakąś lawetę, w końcu po nawiązaniu łączności z kierowcą lawety, który już na pomoc mi zmierzał, nadszedł nieuchronny moment, abym zderzył się z własną samotnością. Tak się jakoś składa, że wciąż nie mam radia w aucie, nie mam też CB-radia, a nawet nawigacji satelitarnej (chociaż jakiż to kontakt mógłbym z nią nawiązać?), a czas leciał. Byłem niemal na końcu autostrady i musiałem długo czekać na lawetę, bo ta wyjechawszy z Grudziądza musiała wjechać przedostatnim węzłem i miała do mnie aż 80km!.

Moja sytuacja nie była jednak rozpaczliwa; sprawdziłem pocztę przez komórkę, uspokoiłem nerwy.  Było już grubo po północym, gdy stałem na poboczu autostrady, dookoła ciemny pachnący las, nade mną gwieździste niebo (była okazja, aby popatrzeć na niebo bez zbędnych świateł), a we mnie narastała komunikacyjna pustka.  

Ale i tu znalazło się rozwiązanie. Wyjąłem mojego laptopa i nawiązałem połaczenie z internetem! W poszukiwaniu jakichś form życia i aby obwieścić światu swoją przygodę wszedłem na Facebooka. Jednostkowy akt symbolicznej rozpaczy pozostał jednak aż do rana bez echa (okazuje się, że po godz. 1 w nocy ludzie jednak wychodzą z FB). Udało mi się za to nawiązać łączność na GTalku z kimś, kto akurat o tej porze zajrzał do skrzynki, bo wcześniej zmorzony chorobą spał od wieczora.  

Dostęp do internetu okazał się w tej sytuacji jakimś ratunkiem (analogowy scenariusz też wchodził w grę – mogłem wyciągnać książkę lub gazetę), ale chodziło właśnie o nawiązanie chociaż naskórkowego kontaktu z żywym człowiekiem. Ale co tu dużo kryć, komunikacyjną pełnię osiągnąłem dopiero podczas godzinnej podróży z sympatycznym kierowcą lawety, gdy opowiadał mi o swojej pracy i perypetiach kierowców. Nocne podróże kształcą.

Marek Ścibior

PS. Kilka tygodni wcześniej gdzieś na mojej wieczornej trasie rozmawiałem z trójką młodych ludzi ze Śląska, którym popsuł się bus. Jako, że mniej więcej znałem okolice, doradzałem, gdzie najlepiej dzwonić po pomoc. Ale oni ducha nie tracili, bo za chwilę mieli wyciągnać swojego laptopa i też szukać kontaktu telefonicznego do jakiegoś lokalnego mechanika.  Wniosek trochę na wyrost z tych historii: bez mobilnego internetu nie jedźmy w Polskę. Aha, nie zapomnijcie także odblaskowych kamizelek.

Fot. CC BY-SA Beaukiss Steve

16:52, mobilnyinternet , Społeczeństwo
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 listopada 2009

 

Jako przedstawicielka pokolenia wiecznie online panicznie obawiałam się wyłączenia z obiegu mającego nastąpić wraz z urlopem macierzyńskim. Harowałam jak wariat do końca ciąży, maile wysyłałam bez mała jeszcze z porodówki, a jako że podczas bytowania w „dwupaku” uzależniłam się całkowicie od forów dla ciężarówek, nie wyobrażałam sobie odłączenia od tego źródła wiedzy i wsparcia. Na szczęście w prezencie od męża dostałam iPhone’a – jeszcze tego 2G, sprowadzanego zza wody. A zatem – sieciowanie trwało!

Jednak ifon ifonem, ale ile można stukać w tę mikro-klawiaturkę. W wielkiej swojej naiwności miałam sielankowy obraz śpiącego dzieciątka w łóżeczku i siebie zadbanej, siedzącej w wolnych chwilach przy komputerze. Nic bardziej mylnego. Mój „dzieć”, jak to się ładnie na forach mówi, spał rzadko i wyłącznie w ruchu. Ciepło było, park okazał się wyjściem z sytuacji. Tylko co ze sobą począć, gdy jest się przykutym do parkowej ławki (nogą dynga wózon), opalanie nudzi, książki przeczytane a rozmowy z przypadkowymi innymi Mamami, niczym z wiersza Białoszewskiego:

— moja nic nie je
— a moja nie, moja wszystko
— a moja nic
— moja je

przyprawiają o drgawki?

Zakupiłam więc małego ultra-lekkiego lapka (mój kochany 11’’ Sony Vaio TZ!). I tu pojawiły się schody – mój stary iPhone za nic na świecie nie chciał zostać Panem Modemem. O prepaidowej ofercie na iPlusa, która byłaby dla mnie wyjściem idealnym jakoś w zaćmieniu umysłowym nie słyszałam wtedy (!), więc projekt „Ławka” ostatecznie pozostał w fazie pomysłu.

Ale… w zasadzie, czemu nie miałby to być sposób dla innych Mobilnych Mam na dzieckowanie i pracę równocześnie? A niech się patrzą kumoszki i nianie, że „taka to damulka siedzi z wózkiem i stuka na lapku”, co nas to obchodzi! Skoro można produktywie czas spędzić, nie zostawiać dziecia zbyt wcześnie i jeszcze parę groszy zarobić? I do tego nie wypaść z obiegu, bo jednak powrót po dłuższym macierzyńskim do roboty to jak lądowanie na księżycu i często kończy się drugą ciążą, bo niby co ze sobą zrobić?

"degobo" Justyna Dzieduszycka

01:26, mobilnyinternet , Po kobiecemu
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3
Partnerem bloga jest iPlus



Raport z badania Mobilny internet 50+