Rynek

wtorek, 29 marca 2011

Firma Blow, producent zaawansowanych urządzeń multimedialnych przeznaczonych do samochodów, wprowadziła na nasz rynek lokalizatory GPS. Urządzenia te mogą służyć do lokalizacji osób, zwierząt, jak również pojazdów. Niewielkie urządzenie wielkości pilota do garażu przesyła lokalizację ustaloną przesz wbudowany moduł GPS bezpośrednio na telefon komórkowy – co pozwala w każdej chwili określić położenie użytkownika. W ofercie dostępne są dwa modele: BLOW CCTR-612 oraz BLOW CCTR-620.

Urządzenia mogą być bardzo przydatne do odnajdywania osób starszych z zaburzeniami pamięci, zaginionych dzieci, pojazdów czy nawet zwierząt domowych itp. Powiadomienie o lokalizacji może wysłać osoba posiadająca przy sobie lokalizator lub zdalnie użytkownik do tego uprawniony. Na urządzeniu możemy zdefiniować do pięciu numerów telefonów komórkowych, do których wysyłany jest komunikat lokalizacyjny. W sytuacji kryzysowej osoba posiadająca przy sobie lokalizator może wezwać pomoc poprzez wciśnięcie przycisku SOS znajdującego się na urządzeniu. W takim przypadku zostanie wysłana wiadomość alarmowa na trzy wcześniej zdefiniowane numery telefonu, następnie zostanie podjęta cykliczna próba dodzwonienia się na pozostałe dwa numery - zdefiniowane jako telefony alarmowe. Lokalizator umożliwia wykonywanie połączeń głosowych do dwóch zdefiniowanych numerów telefonów. Zadzwonić możemy wciskając odpowiednie przyciski urządzenia.


W sytuacjach gdy chcemy zobaczyć lokalizację zagubionej osoby, zwierzęcia czy pojazdu, możemy ze zdefiniowanego uprzednio numeru telefonu wysłać żądanie podania pozycji. W odpowiedzi otrzymamy link akceptowalny przez mapy cyfrowe, np. Google Maps, na których zaznaczona będzie pozycja z lokalizatora. Otrzymujemy także możliwość śledzenia ruchu zaginionego poprzez otrzymywanie kolejnych komunikatów w zdefiniowanych interwałach czasowych. Lokalizator ponadto posiada funkcję odsłuchu otoczenia przez mikrofon z urządzenia.

W przypadku monitoringu pojazdów dodatkowo bardzo przydatna będzie funkcja alarmu po wykryciu ruchu urządzenia. W przypadku wykrycia takiego ruchu lub po przekroczeniu zdefiniowanej strefy lokalizator wyśle SMS alarmowy. Oprócz strefy możemy zdefiniować także prędkość, z jaką może się poruszać urządzenie, a po przekroczeniu której zostanie wysłany stosowny komunikat.

Mariusz
Plusblog.pl

12:49, mobilnyinternet , Rynek
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 stycznia 2011

Targi elektroniki użytkowej CES 2011 (Consumer Electronics Show) przyniosły wysyp tabletów. Wśród nich najgoręcej przyjęto urządzenie dotykowe Motoroli o wdzięcznej nazwie Xoom.

Bebechy Xooma pracują na systemie operacyjnym Google'a Android 3.0 Honeycomb, w więc systemie stworzonym by śmigał na tabletach. W przypadku dotychczasowych nie można było tego śmiało powiedzieć, ponieważ były one mniej lub bardziej udanymi rozszerzeniami systemów produkowanych na smartfony.

Samo urządzenie pod względem specyfikacji bije na głowę iPada, bo ma większy wyświetlacz o lepszej rozdzielczości - wyposażono go w 10.1" ekran pojemnościowy (1280x800 pikseli). Ma dwurdzeniowy procesor Nvidia Tegra 2 o taktowaniu 1GHz (iPad ma jednordzeniowy), oraz posiada cztery razy większą pamięć RAM – 1GB w porównaniu do 256MB w iPadzie. Lepszej jakości są również wbudowane kamery, co w przypadku produktu Apple było jego dużą wadą.

Luknijcie:

I:

Xoom do sprzedaży trafi między lutym, a  w kwietniem tego roku, a więc mniej więcej w tym samym czasie, kiedy swoją premierę będzie miał iPad 2. Spijające śmietankę dobrego PR-u urządzenie Apple, które reklamowane było jako produkt prototypowy, z pewnością zechce nadrobić zaległości i utrzymać status monopolisty (podobno ma 90 proc. tego rynku!!!). Ale już niedługo, ponieważ na CES 2011 oprócz sprzętu Motoroli, tablety zaprezentowali Dell, Samsung, Lenovo, a także mniejsi gracze jak MSI i OpenPeak.

Poniżej pozbawiony nowego Androida, ale z dwurdzeniowym procesorem Dell Streak 7:

Rok 2011 szumnie ogłoszono rokiem konsumpcji tabletów, a samych urządzeń na rynku ma pojawić się około 100. Czeka nas więc tabletowy zawrót głowy.


Łukasz Kłosowski

Publikował w miesięczniku Press i Presserwisie oraz w portalach Wirtualnemedia.pl i Interaktywnie.com

14:23, mobilnyinternet , Rynek
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 22 listopada 2010

Jeszcze przed świętami ma ruszyć pierwsza "gazeta" codzienna wydawana jedynie na tablety. Jak zapowiada znany biznesmen Rupert Murdoch, The Daily, ma być agresywne jak tabloid i inteligentne jak prasa z wyższej półki. Zapowiada się ciekawie.


The Daily ma być tworzone przez 100 osobową redakcję doświadczonych dziennikarzy między innymi z New York Post, New Yorker i The Sun. Murdoch jasno stara się zaznaczyć, że podchodzi do tematu bardzo poważnie a gazeta będzie na wysokim tabloidowym poziomie - jeśli oczywiście nie jest to oksymoron. Gazeta będzie wychodzić 7 dni w tygodniu i kosztować 99 centów za tygodniową subskrypcje i około 4.25 dolarów za miesięczną. Porównując do prasy drukowanej trzeba przyznać, że jest to korzystna cena. A jak z zasięgiem? Otóż biznesmen liczy że w 2011 roku będzie na rynku około 40 milinów iPadów. Jeśli 5% ich właścicieli zakupi gazetę to będą 2 miliony czytelników. Wydaje się niewiele ale pamiętajmy, że będą to płatne treści a gazeta będzie dostępna także na innych tabletach.


Nie jest to pierwszy pomysł Murdocha, który ma pokazać, że są ludzie gotowi płacić za newsy. Jego Wall Street Journal ma 2 miliony czytelników "zakluczykowanych" informacji a The Times około 100 000. Tablety rzeczywiście wydają się naturalnym sposobem na pozyskanie ludzi przyzwyczajonych do płacenia za codzienną gazetę. Jeśli siła przyzwyczajenia przeniesie się na ten mobilny nośnik możemy spodziewać się sporej zmiany na rynku prasowym i to zarówno wydawców prasy tradycyjnej jak i serwisów internetowych. Trzeba przyznać, że żyjemy w ciekawych czasach. Czyżby na naszych umierała prasa drukowana?

15:16, mobilnyinternet , Rynek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 listopada 2010

Tablety mają uratować  wydawców parsy drukowanej. Pięknie wyglądające magazyny i gazety mogą wreszcie przenosić swoje layouty, typografię, układ strony do wersji elektronicznej. Na iPadzie możemy już płacić i czytać między innymi Newsweeka, Rzeczpospolitą i Wysokie Obcasy.

 

Apple ma, na razie, w głębokim poważaniu polskich konsumentów, ale wydawcy już zajmują pozycje w Appstore. Brak niektórych polskich znaków na iPadzie (gdy piszemy) nie zraża ich, bo na zachodzie usłyszeli, że tablety uratują ich drukowane gazety, których sprzedaż spada z roku na rok. Biznes wydaje się prosty. Wystarczy przygotować wersję gazety na tablet, a ludzie będą prenumerować płatną wersję bez mrugnięcia okiem.

Tylko "ludzie nie są głupie" i tygodnik, który niewiele różni się od wersji PDF, nie jest wart ceny wersji drukowanej. Trzeba zmienić sposób budowania treści. Tworzyć specjalne infografiki. Czytelników naprawdę nie interesuje video z robienia sesji zdjęciowej (bo "wyślemy Zenka na sesje to coś tam nakręci"). Chcemy nowych treści, które będą wysokiej jakości i będą specjalnie produkowane z myślą o artykułach i magazynie, a nie "zapchajdziurą".

A możliwości są ogromne. Applikacje dzienników finansowych wyświetlają nasz portfel akcji i związane z tym najnowsze wiadomości. Magazyn na bieżąco pokazuje wyniki quizu, który został specjalnie przygotowany do artykułu przewodniego. Prezentowane produkty możemy obejrzeć z każdej strony jednym pociągnięciem palca. To wszystko już jest i raczkuje na zachodzie.

Rozumiem, że w Polsce nie ma jeszcze rynku, który zwróciłby nakłady na specjalną redakcję, ale dlaczego w takim razie ceny nudnej wersji elektronicznej niewiele różnią się od tej drukowanej???

Marek Tytus Gorczyński

10:38, mobilnyinternet , Rynek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 września 2010

Już niedługo Google uruchomi swój sklep z muzyką. Ma to być lepsze rozwiązanie niż iTunes. Tymczasem iTunes uruchomił już Ping'a czyli serwis społecznościowy w swoim sklepie. To wszystko ma ułatwić, mobilnym użytkownikom, prostsze wybieranie i słuchanię ulubionej muzyki.

Google Music ma wystartować jeszcze w tym roku i wprowadzić nowe rozwiązania na rynku muzyki. W przeciwieństwie do iTunes, serwis ma być dostępny przez przeglądarkę, dzięki czemu wszystkie utwory, które kupimy, będziemy mogli trzymać na ich serwerach i słuchać w dowolnym miejscu. I to jest chyba ta największa nowość, która podobno będzie kosztować około 25 dolarów rocznie. Do tej pory ściągaliśmy w domu utwór ale aby posłuchać w pracy, musieliśmy go wysłać do serwisu, które pozwalają streemować (odsłuchiwać z internetu). Sporo roboty, a jak wiadomo najprostsze rozwiązania są najlepsze. Nowością ma być także możliwość odsłuchania całego utworu za darmo ale tylko raz. A do tego oczywiście aplikacja na telefon i muzykę legalnie mamy wszędzie.

Google Music ma zawierać także element społecznościowy podobny do tego z Last.fm czyli także z Ping'a. No właśnie. iTunes ma element społecznościowy, który pozwala podejrzeć czego słuchają znajomi i ulubieni artyści. Niby nic niezwykłego ale w przypadku dwóch wspomnianych usług liczy się rozmach i zasięg. Muzyczny serwis społecznościowy Apple zyskał jednego dnia kilkanaście milionów użytkowników. Podobnie może być z Google Music.

Także Nokia chce zawalczyć o mobilnych słuchaczy swoim Nokia Music Store. Nie zapomnijcie także o Muzodajnia.pl gdzie ceny jednego utworu zaczynają się od 10 groszy. To wszystko powoduje, że muzyka, jeszcze w tym roku, będzie wszędzie tam gdzie my. Do usłyszenia :)

17:14, mobilnyinternet , Rynek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4
Partnerem bloga jest iPlus



Raport z badania Mobilny internet 50+