Technikalia

wtorek, 26 kwietnia 2011

Firma Ericsson zaprezentowała dwa nowe moduły szerokopasmowe HSPA, dzięki którym użytkownicy na całym świecie będą mogli korzystać z połączonych z siecią kieszonkowych urządzeń do gier, odtwarzaczy multimedialnych, urządzeń nawigacyjnych i tabletów zapewniających szybką, mobilną transmisję danych. Dzisiejsze społeczeństwo jest częścią globalnej sieci, a nowe moduły pozwolą w każdym miejscu i czasie za pomocą dowolnego urządzenia połączyć się z Internetem.

Dwa nowe moduły Ericsson C5621gw i H5321gw są aż o 40% mniejsze, cieńsze i trzy razy szybsze od modułów stosowanych do tej pory. Pozwoli to wprowadzać na rynek bardziej zróżnicowane urządzenia sieciowe i zwiększy możliwości użytkowników — na przykład będą mogli szybciej pobierać filmy HD na tablety.

Mats Norin, wiceprezes działu mobilnych modułów szerokopasmowych w firmie Ericsson powiedział: „Wizja firmy Ericsson, zakłada, że każde urządzenie, które może być połączone z siecią, będzie połączone. Połączenie dowolnego urządzenia ręcznego przez szybką mobilną sieć szerokopasmową w każdym miejscu i czasie będzie tak łatwe jak używanie telefonu komórkowego”.

Ericsson pomaga w projektowaniu i opracowywaniu uniwersalnego rozwiązania umożliwiającego łącznie się urządzeń i współpracuje w tej dziedzinie z operatorami telefonii komórkowej. Najbardziej rozwinięty obecnie program prowadzi amerykański operator AT&T. Program o nazwie AT&T 3G Access przewiduje oferowanie producentom urządzeń elektronicznych powszechnego użytku nowej generacji i urządzeń do połączeń M2M wydajne moduły 3G po niższych cenach. W programie tym weźmie udział najnowszy moduł Ericssona C5621gw HSPA.




„Dzięki nowemu modułowi firmy Ericsson producenci sprzętu, w tym tabletów, dostaną kolejne ważne narzędzie, które pozwoli im tworzyć efektywne rozwiązania do mobilnych połączeń szerokopasmowych o przystępnych cenach. Nasz program 3G Access rozwija się i wspiera budowanie silnego ekosystemu urządzeń wbudowanych" - powiedział Glenn Lurie, prezes ds. nowych urządzeń, odsprzedaży i partnerstwa w dziale rynków urządzeń mobilnych i powszechnego użytku AT&T.

Nowe moduły Ericssona pozwalają pobierać dane z prędkością do 21 Mb/s oraz wysyłać z szybkością do 5,76 Mb/s, czyli obsługują one standard HSPA+, który coraz popularniejszy staje się także w Polsce. Za jego pioniera na naszym rynku uważa się sieć Plus, która w kwietniu 2009 roku jako pierwsza zaprezentowała tę technologię. Ponadto w przypadku technologii wbudowanych lepsza jest wydajność anten i systemów, co poprawia jakość usług i zmniejsza pobór mocy. Wydłuży się czas pracy akumulatora i urządzenie będzie „zimniejsze”.




Zaprezentowane moduły pojawią się na rynku we wrześniu/październiku tego roku i będą mogły być wbudowane w zasadzie w dowolne urządzenie elektroniczne powszechnego użytku. Moduł C5621gw pozwala na ograniczenie zużycia energii aż o 30%. Obydwa moduły wykorzystują modem Thor M5730 firmy ST-Ericsson, który pracuje zarówno w sieciach WCDMA/HSPA+, jak i GSM/EDGE. Użytkownicy będą mogli korzystać z urządzeń z wbudowanymi modułami firmy Ericsson pod koniec 2011 roku.

środa, 13 kwietnia 2011

Czy zastanawialiście się kiedyś, jaką drogę pokonują nasze pakiety przy łączeniu się ze stronami internetowymi? Co dzieje się z danymi wysyłanymi i odbieranymi przez nasz komputer podczas wpisania w przeglądarkę adresu naszej ulubionej witryny internetowej? Czasami droga, jaką przebywają bywa bardzo długa i nawet w przypadku polskich stron niejednokrotnie przekracza granice naszego kraju. W sieci istnieje wiele programów, które potrafią zobrazować ruch pakietów w sieciach. Wybierzmy jeden i na jego podstawie zobaczmy jaką drogę przebywają pakiety danych.

Visualroute jest jednym z popularniejszych programów, który przeprowadza m. in. badanie trasy, którą pokonują pakiety danych w internecie. Program w wersji Lite Edition możemy pobrać ze strony producenta pod adresem http://www.visualroute.com/download.html. Zaopatrujemy się w mobilny internet iPlus i zobaczmy co ciekawego o trasie pakietów danych powie nam powyższy program.

Na początku zobaczmy trasę na przykładzie strony www.plus.pl. Wpisujemy zatem ten adres do programu i naciskamy przycisk Trace. Program przeprowadza analizę trasy i po chwili otrzymujemy wynik w postaci opisu oraz wykresu.


Trasa, którą otrzymaliśmy nie jest specjalnie długa. Cały ruch pakietowy odbywa się wewnątrz sieci Plus – rozpoczyna się od naszego komputera oznaczonego kolorem jasnozielonym i pokonuje trzy punkty sieci, z czego jeden niestety został nierozpoznany (oznaczenie kółka ze znakiem zapytania). Najeżdżając kursorem myszki na poszczególne punkty możemy podejrzeć ich szczegółowe informacje, w tym nazwę hosta np. plusnet.pl dla środkowego punktu trasy (IP 212.2.100.133). Program opisuje nam charakterystykę trasy dla naszego łącza oraz przeprowadza analizę: „Generalnie ta trasa oferuje dobrą przepustowość z skokami odpowiadającymi średnio w 53ms.”

Spróbujmy wyruszyć z naszymi pakietami w dalszą trasę. W tym celu odwiedzimy jeden z portali internetowych np. www.wp.pl. Od razu widać, że nasze pakiety pokonują więcej punktów, także pojawiają się na wykresie nowe elementy.



Niebieskie kółka przedzielone białą kreską to punkty styku różnych sieci. Otwierając portal Wirtualnej Polski wydostajemy się już poza sieć firmy Polkomtel. Za pierwszym punktem styku sieci mamy serwer Plix.pl (IP 195.182.218.204). Co to takiego? Plix.pl jest to węzeł wymiany ruchu IP. Na ich witrynie internetowej możemy się dowiedzieć nieco więcej na ich temat i tak m. in. czytamy: „Przez PLIXa przechodzi 40% całościowego ruchu operatorów korzystających z naszego węzła. Aktualnie w PLIXie mamy ponad 200 aktywnych portów (1GE i 10GE) oraz ponad 120Gbps ruchu.” Za pośrednictwem serwera Plix, nasz pakiet dostaje się już bezpośrednio do sieci wp.pl (kolejny punkt styku sieci). Tak jak w poprzednim przykładzie, tak i tutaj program przeanalizował nasz ruch pakietowy: „Generalnie ta trasa oferuje dobrą przepustowość ze skokami odpowiadającymi średnio w 75ms.”

Pełne wersje programów, takich jak Visualroute udostępniają wiele dodatkowych opcji przydatnych głównie administratorom i pracownikom odpowiedzialnym za funkcjonowanie łączy. Za ich pomocą możemy określić dokładne położenie serwera, z którym związany jest poszukiwany adres IP, dane właściciela komputera czy dane kontaktowe. Informacje te program umieszcza na mapie, co ułatwia nam identyfikację położenia punktów.

Ja ze swojej strony zachęcam do zabawy programem i przeanalizowania tras do Waszych ulubionych stron internetowych oraz do pochwalenia się Waszymi spostrzeżeniami w komentarzach do tego wpisu.

Miłej zabawy

14:15, mobilnyinternet , Technikalia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 marca 2011

Pieniądze płyną szerokim strumieniem do wszystkiego, co mobilne i społecznościowe. Może dlatego właśnie aplikacja Color, zanim jeszcze wystartowała, dostała od inwestorów 41 milionów dolarów. Jak na razie to głównie ta suma przyciąga zainteresowanych a nie same możliwości aplikacji.

Color pozwala nam przeglądać zdjęcia zrobione w okolicy, w której jesteśmy oraz dodawać własne. Możemy komentować i poznawać nowych ludzi, którzy są naszymi sąsiadami, ludźmi chodzącymi do tego samego klubu lub po prostu sąsiadów. Jak na razie aplikacja w naszym kraju wygląda mizernie, ponieważ niewiele osób jej używa. To główna wada aplikacji, które mają sens tylko wtedy, gdy korzysta z nich odpowiednia ilość osób. Czyli można powiedzieć, że nikt jej nie używa, ponieważ jeszcze nikt jej jeszcze nie używa. :)

Color Demo from Color Labs, Inc. on Vimeo.

 

15:06, mobilnyinternet , Technikalia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 lutego 2011

Telewizja na żywo (Live TV) jest iPhone'owską aplikacją służącą do oglądania głównie polskich, ale także zagranicznych stacji telewizyjnych.

Oparta na technologii IP-TV (ang. Internet Protocol Television) Telewizja na żywo może nie jest niczym przełomowym na rynku, ale szerokie spektrum polskich kanałów sprawia, że powinna znaleźć zainteresowanie na rodzimym gruncie. Jak to w Apple bywa, aby posiąść dostęp do emisji wystarczy pobrać (do jutra za darmo, później w cenie 0,79 euro) aplikację i kilkoma ruchami palcem przebierać w szerokiej ofercie często płatnych TV.

Model biznesowy dewelopera firmy Brothers Media, znanej z podobnych aplikacji, ale dedykowanych na inne europejskie rynki (m.in. niemiecki), zakłada monetyzację za pomocą płatnej sprzedaży w App Store. Na chwilę obecną w trakcie buforowania kanału, nie pojawiają się tak jak u konkurencji (SPB TV) reklamy, co nie jest przyjemne szczególnie, jeśli ktoś miał do czynienia z tą ostatnią. W przypadku SPB TV czekanie na bufor przed odpaleniem każdego z kanałów "uprzyjemnia" nam tablica reklamowa, bądź autoreklamowa. Jedyne reklamy, jakie zobaczymy w Telewizji na żywo, to te w trakcie emisji programu.

Chociaż w sieci pojawiły się negatywne komentarze na temat niestabilnego przekazu, u mnie jak na razie działa dobrze, a w przypadku zagranicznych kanałów obraz jest szczególnie czysty. Aby mieć pewność, że sygnał będzie stabilny, warto we własnym fonie włączyć Wi-Fi, bo na samym 3G może rzeczywiście miejscami nie pociągnąć.

W ofercie Telewizji na żywo są następujące kanały: Interia TV (3GS/4),
Dami, Toya, Trwam (3GS/4), Eska TV, ITV, Tele 5 (3GS/4), Ale Kino (3GS/4), TV Łomża (3GS/4),
Pomerania TV (3GS/4), ChristusVincit-TV (3GS/4), NHK,
Euronews International, Al Jazeera (Arabic), Al Jazeera (English), Al Jazeera Sport, France24,
Press TV. W nawiasach nadawca zaznaczył, że niektóre kanały nie chodzą na starszych wersjach iPhone'ów. Oprócz polskich kanałów na uwagę zasługują kanały Al Jazeery, gdzie można śledzić przebieg konfliktu w Egipcie. Niestety dobrze zapowiadający się kanał Ale Kino, na chwilę obecną zniknął z ramówki – pewnie nie dopięto umów, ale Brothers Media podają, że starają się przywrócić kanał.

Podobno pierwszego dnia, kiedy aplikacja pojawiła się w sklepie, czyli w czwartek, działały kanały z grupy TVN (TVN CNBC Biznes, TVN 24), ale już po chwili zniknęły z listy. Najwyraźniej Grupa ITI szybko upomniała się o swoje. Warto mieć nadzieję, że kanały powrócą, tylko trzeba przypuszczać, że i cena aplikacji wzrośnie. Wydaje mi się, że opłaca się jednak wydać jednorazowo euro lub kilka, aby mieć przed nosem czołowe polskie kanały tematyczne.

Łukasz Kłosowski
Publikował w miesięczniku Press i Presserwisie oraz w portalach Wirtualnemedia.pl i Interaktywnie.com

środa, 08 grudnia 2010

W dzisiejszych czasach użytkownicy dzielą się na tych korzystających z pecetów i maków. Już niedługo będziemy mieli do czynienia z trójpodziałem władzy ery cyfrowej, ponieważ firma Google zamierza w przyszłym roku zaoferować komputery z własnym systemem operacyjnym Chrome OS.


System operacyjny Chrome OS ma być „zoptymalizowany do sieci”, czyli ma działać w całości w internecie. Komputer będzie jedynie swoistym nośnikiem. Chrome OS jest rozszerzeniem popularnego produktu Google, czyli przeglądarki Chrome. Gdy trafi on w nasze ręce, po prostu włączymy komputer, podłączymy się do internetu, gdzie jak obliczył Google odbywa się około 90 proc. naszych wszystkich aktywności i zaczniemy pracę jak na Windowsie czy Mac OS.

- Wielu użytkowników cały swój czas przy komputerze spędza korzystając z przeglądarki internetowej. Budując system operacyjny, będący przede wszystkim przeglądarką, możemy stworzyć komputery szybsze, prostsze i znacznie bezpieczniejsze – zapowiada Google.

Cloud (chmura)

Cloud (chmurę obliczeniową) można rozumieć jako sposób udostępniania usług sieciowych, takich jak przestrzenie na dysku czy arkusze kalkulacyjne. Co najważniejsze, korzystając z niej nie wykorzystujemy zasobów własnych dysków twardych, a dysków usługodawcy. Z punktu widzenia użytkownika najistotniejsze wydaje się to, że istnieje minimalne prawdopodobieństwo na utratę umieszczanych tam danych, ponieważ wykorzystywane serwery znajdują się pod stałą ochroną profesjonalnych administratorów. Za cloudem przemawia również jego szybkość. Jeśli większość programów i dokumentów przeniesiemy na cudzy serwer, eksploatacja nie zakłóci pracy i efektywności naszego urządzenia. Po raz kolejny najprostsze pomysły okazują się najlepsze, ale pomysł Google’a wcale nie jest taki nowy.

Już kilka lat temu słyszałem, że studenci informatyki pisząc elaboraty na temat bezpieczeństwa danych, doszli do wniosku, że najbardziej niezawodnym miejscem na magazynowanie ich jest własna skrzynka pocztowa. Słusznie - po co trzymać pliki na własnym komputerze, jeżeli za chwilę będziemy mięli problem z rozruchem lub wysiądzie nam dysk. Najpopularniejszymi komercyjnymi cloudami, czyli serwerami, które nie są systemami pocztowymi, a przechowalniami naszych plików są: Dropbox, Humyo, Skydrive, Asus, Livedrive. W przypadku tego pierwszego (sam zainstalowałem go na kompie), przy rejestracji otrzymujemy około 2 GB dysku do wykorzystania, ale w momencie, kiedy zdołamy namówić znajomego na założenie konta, Dropbox udostępni nam przestrzenie idące w setki giga.

Google vs. Apple

Za uruchomieniem Chrome OS przemawia popularyzacja przeglądarki Chrome, notującej w tym roku trzykrotny wzrost liczby użytkowników, z 40 do 120 mln. Ale mamy tu również do czynienia z kolejną rundą pojedynku gigantów. Produkty Apple nie byłby tak atrakcyjne, gdyby nie szerokie zasoby aplikacji internetowych, które zmieniły sposób konsumpcji internetu. W dzisiejszych czasach każdą stronę internetową przenoszoną na urządzenie mobilne, określa się jako aplikację.

Cytując znanego polskiego inicjatora ruchu mobilnego Lucjana Exnerta, z firmy Mobilvi: „mobilny internet to specjalnie przygotowane treści (kontent) pod kątem przeglądania (serwisy) i użytkowania (aplikacje) na urządzeniach mobilnych – telefonach komórkowych, iPadach, iPodach, konsolach PSX. Wszystkie te urządzenia podczas połączenia z internetem mogą otrzymywać tzw. kontent mobilny – czyli lżejsze wersje serwisów informacyjnych, czy aplikacje specjalnie przygotowane pod kątem tychże urządzeń”.

Google wypuszczając Chrome OS proponuje konsumpcję internetu w odmienny sposób. Trafnie ujął to Przemysław Pająk ze Spidersweb.pl. - Drugą platformą, która będzie zmieniać internet będzie Chrome OS, przy czym zamiast aplikacji mobilnych instalowanych lokalnie na urządzeniu końcowym, będziemy mieć aplikacje webowe instalowane w chmurze – pisze Pająk.


Google ogłosił też uruchomienie sklepu Chrome Web Store, jako dopełnienie budowanego ekosystemu.

Łukasz Kłosowski

Publikował w miesięczniku Press i Presserwisie oraz w portalach Wirtualnemedia.pl i Interaktywnie.com

17:16, mobilnyinternet , Technikalia
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
Partnerem bloga jest iPlus



Raport z badania Mobilny internet 50+