Społeczeństwo

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Dość ciekawą perspektywę spojrzenia na wykorzystanie mobilnego dostępu do informacji proponuje jeden z ostatnich raportów przygotowanych przez Pew Internet Research. Oprócz wiadomości z wielkiego świata polityki, rozrywki, sportu interesują nas informacje dotyczące miejsca i społeczności, w której żyjemy. Remont ulicy, ogłoszenie o otwarciu nowej restauracji czy dane dotyczące możliwości korzystania z lokalnego ośrodka sportu są ostatecznie nie mniej ważne niż zmiana na stanowisku premiera czy przegrana narodowej reprezentacji.

W raporcie nie znajdziemy co prawda wyraźnej definicji tego, co jest a co nie jest lokalną informacją (sama kategoria lokalności może być przecież dość szeroka i obejmować równie dobrze dzielnicę miasta jak i cały region). Autorzy proponują jednak kilka typów tego typu danych, dotyczące m.in. pogody, klubów, restauracji i firm, wyników sportowych lokalnych drużyn czy informacji o korkach:



Ponad 1/3 badanych korzystająca z mobilnego dostępu do informacji lokalnych jest przekonana o potencjalnej sile swojego wpływu na lokalną społeczność. Czy jednak narzędzia mobilne umożliwiają lepszą integrację z lokalną społecznością? To dość odważna teza i w cytowanym tu raporcie nie znajdziemy argumentów na jej poparcie.

W raporcie przejrzeć można też wiele ciekawych danych dotyczących sytuacji lokalnej prasy. Aż 74 proc. badanych nie akceptuje konieczności płacenia za dostęp do mobilnych wersji wydawanych lokalnie gazet. Dla 39 proc. respondentów także upadek lokalnej prasy nie miałby większego znaczenia (przeciwnie ocenia tę perspektywę 28 proc. badanych). Czy mobilne wersje wydawanych lokalnie gazet mają jakiekolwiek szanse na stanie się prawdziwą alternatywą dla wydań drukowanych?



Przy tym temacie warto zastanowić się nad jeszcze jednym zjawiskiem: czy to nie jest przypadkiem tak, że wykształca się już alternatywny system obiegu informacji lokalnych? Nie ma charakteru instytucjonalnego i oparty jest na sieci połączeń w ramach społeczności internetowych (choćby tak popularnych w Polsce osiedlowych for dyskusyjnych).

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Patrzenie w gwiazdy dla każdego ma inny sens. Jedni oglądają je dla zwykłej przyjemności, podziwiając ciemne nocne niebo, inni badają je przy pomocy skomplikowanych urządzeń, jeszcze inni przypominają sobie o nim w chwilach kłopotów lub zwątpienia, kiedy przydaje się taka daleka perspektywa.

A gdyby tak zamknąć rozgwieżdżone niebo w kieszeni? Amerykańska Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA) przygotowała dla użytkowników urządzeń mobilnych kilka interesujących aplikacji.

Na przykład Space Images to dostępna dla iPhone'a aplikacja pozwalająca na oglądanie fotografii kosmosu, gromadzonych w ramach licznych misji organizowanych przez NASA. Znaleźć w niej można fantastyczne materiały z dwóch marsjańskich łazików wystrzelonych w 2003 roku na Czerwoną Planetę w ramach projektu MER.

Każdy użytkownik iPhone'a może też wybrać się w wirtualną wycieczkę na Księżyc. Aplikacja Lunar Electric Rover Simulator to prosty symulator księżycowego łazika.

Wszystkie aplikacje przygotowane przez NASA przeglądać można pod adresem http://www.nasa.gov/connect/apps.html

Ponieważ nie wszystkim odpowiada bierne przeglądanie udostępnionych już fotografii kosmosu, można na własną rękę zacząć podglądać tę niewiarygodną i tajemniczą przestrzeń. Przydać się mogą aplikacje takie jak AstroNavigator (dla systemu Windows Mobile), która generuje mapę nieba w oparciu o naszą lokalizację.

czwartek, 17 marca 2011

Na lotnisku, w hotelu, kawiarni, gdy tylko zobaczymy niezabezpieczoną sieć klikamy "połącz" i cieszymy się z szybkiego internetu. Tymczasem jest to aktualnie najłatwiejszy sposób na kradzież naszych danych.

Najbardziej zagrożone są osoby, które w ten sposób pracują i korzystają z firmowego maila, przesyłają umowy, wyceny i dokonują przelewów. Według ostatniego raportu firmy Symantec problem jest trochę natury psychologicznej. Pracując poza firmą lub domem najczęściej zapominamy, że znajdujemy się w miejscu publicznym. Korzystnie na przykład z sieci "Lotnisko -Terminal 2" może być połączeniem się z komputerem pana siedzącego w hali odlotów i tylko czekającego aż podzielimy się z nim jakimiś ważnymi danymi. Oczywiście nie jest to regułą ale jednym z nowych sposobów na kradzież danych.


Ilość złośliwego oprogramowania na urządzenia mobilne wzrosła na przestrzeni roku o 46 procent. Ta ilość pokazuje jak dużą niszę znaleźli przestępcy i jak pracowicie ją wypełniają. Dlatego firmy coraz częściej wymieniają sprzęt nie tylko z powodu jego "starości" ale chcąc ubiec złodziei danych, którzy nie mieli wystarczającej ilości czasu aby stworzyć złośliwe oprogramowanie lub złamać zabezpieczenia.


O programach antywirusowych na telefon i tablet jeszcze nie wielu z nas myśli ale to nie znaczy, że problemu nie ma. Bądźcie czujni! :)

14:18, mobilnyinternet , Społeczeństwo
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 marca 2011

Do końca stycznia z App Store, oficjalnego repozytorium oprogramowania dla iPhone’a i iPoda Touch pobrano 10 miliardów aplikacji. W App Store znajdują się aplikacje zaakceptowane przez Apple i zalegalizowane odpowiednimi umowami, wykluczającymi udostępnianie określonego oprogramowania. Przedstawiciele Electronic Frontier Foundation, organizacji zajmującej się ochroną wolności i prywatności w cyfrowym uniwersum tę sytuację podsumowują krótko: Jeśli tworzysz aplikację dla iPhone'a, to nie możesz jej udostępniać poza App Store, pozwalasz na usunięcie jej w każdej chwili i zobowiązujesz się nie mówić innym o warunkach umowy z Apple.

Nic więc dziwnego, że powstał alternatywny system dystrybucji aplikacji, niezależny od ograniczeń nakładanych przez producenta. Warunkiem skorzystania z niego jest jailbreak, czyli przeprowadzenie procesu złamania oficjalnego systemu iPhone'a (skutkujący jednak automatyczną utratą gwarancji).

Otwarcie iPhone'a na nieautoryzowane przez Apple aplikacje uznać można za doskonały przykład hakingu, eksplorowania możliwości określonego systemu i ich rozbudowę w oparciu o generowaną kolektywnie wiedzę (w końcu informacje o tym, jak zdejmować zabezpieczenia krążą swobodnie po Sieci i każdy, kto ma jakiekolwiek doświadczenia z takimi modyfikacjami może je opisać i udostępnić innym).

iPhone sprawdza się wtedy choćby jako uniwersalny pilot, za pomocą którego można niespodziewanie i ukradkiem wyłączać telewizory na jednej z dużych imprez poświęconych grom komputerowym:



Manuel Castell patrzy tymczasem na haking w szerszym kontekście: to nie tylko usprawnianie systemów informatycznych i rozszerzanie ich funkcjonalności, ale też pewna postawa kulturowa, otwartość na eksperymenty i modyfikowanie standardowych rozwiązań. W swojej Galaktyce Internetu podkreśla, że jej podstawą jest właśnie wolność tworzenia, korzystania i dzielenia się wiedzą i inspiracjami. Nie ma to nic wspólnego z niszczeniem systemów (co często błędnie utożsamia się z hakerami). I może być doskonale widoczne także poza internetem. Świetnym przykładem jest choćby zhakowanie... paryskiego metra:

LaGrotteDuBarbu Hacking du Métro - Teaser from babozor on Vimeo.



Albo przygotowanie popcornu za pomocą telefonu komórkowego:

 

poniedziałek, 07 marca 2011

Pamiętacie te bajki z dzieciństwa? Piękna królewna podstępnie zamknięta w wysokiej wieży wysyła gołębiem do ukochanego księcia list z prośbą o ratunek. Czy zastanawialiście się kiedyś, jaki to musiał być list? Trudno wyobrazić sobie, że pełno w nim pokracznych kulfonów i podwórkowego języka - raczej spodziewać się tu trzeba pięknych i wykwintnych fraz, estetycznych esów-floresów i ozdobników, aż do przesady. W końcu jak bajka to musi być bajecznie.

W przypadku naszej księżniczki list nie jest tylko i wyłącznie formą przekazywania informacji o rzeczywistości: że kocham, że tęsknię, że za nic na świecie z wieży nie jestem w stanie o własnych siłach wyleźć. Ostatecznie przecież bohaterski książe nie dostaje  telegramu z prośbą o ratunek, tylko pachnącą perfumami, pięknie wykaligrafowaną wiadomość od ukochanej. Komunikacja ma w tym przypadku zdecydowanie również estetczną stronę.

Wróćmy teraz do współczesnej rzeczywistości i zastanówmy się, czy mobilna komunikacja w jakikolwiek sposób pozwala na tego typu estetyzację. Czy zależy nam jedynie na tym, aby w prosty i najszybszy sposób przekazywać informacje, a język, styl, estetyka przekazu nie mają większego znaczenia i są zredukowane do minimum?

Ludzie, którzy uznają nowe formy komunikacji za główne zagrożenie dla piękna języka, popełniają podstawowy błąd: generalizują. To prawda, że nie da się wykaligrafować pięknej apostrofy w SMSie, a styl komentowania na Facebooku wyznacza zdecydowanie schemat Lubię to! niż podręczniki retoryki. Z drugiej jednak strony nowa komunikacja wykształca zupełnie nowe estetyczne formy.

Pomyślcie choćby o emotikonach. To nie tylko niewerbalne (spróbujcie wymówić emotikon) znaki tekstowe dość specyficznego wizualnego języka przekazujące informacje o emocjach, ale też jakaś forma estetyczna. Co więcej, ich geneza sięga XIX wieku, więc można je uznać za jakiś łącznik między starym i analogowym, a współczesnym i cyfrowym modelem komunikacji.

Poczta elektroniczna również stała się symbolem prostoty i szybkości wymiany informacji. Ze starej sztuki pisania listów nie zostało zbyt wiele, zachował się może tradycyjny schemat z przywitaniem, rozwinięciem treści i podpisem. Chociaż zniknęła kaligrafia, estetyka w komunikacji mailowej wciąż ma się dobrze. Przykładem tego mogą być newslettery, których estetyczna forma graficzna ma zachęcić czytelników do konkretnych działań (np. kliknięcia w link i przejścia na wybraną stronę).

A komunikatory? Gadu Gadu to nie tylko możliwość szybkiej synchronicznej komunikacji, ale też pole do rozmaitych gier językowych (na pewno macie znajomych, którzy konstruowali dość oryginalne statusy). Być może też wklejali wam do okna rozmowy rozmaite - i dość denerwujące - grafiki ASCII (obrazki zbudowane ze znaków tekstowych).


To chyba nie jest tak, że dziś liczy się tylko skuteczny przekaz. Opakowanie informacji wciąż jest ważne i bez znaczenia, czy to SMS z ładną emotikonką wysyłany do ukochanej czy telewizyjna reklama o ogromnym budżecie i artystycznej reżyserii.

13:26, mobilnyinternet , Społeczeństwo
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
Partnerem bloga jest iPlus



Raport z badania Mobilny internet 50+