Po kobiecemu

czwartek, 07 października 2010

W konkursie „Mama mobilna i przedsiębiorcza” na najciekawszy projekt działalności zarobkowej, hobbystycznej lub charytatywnej dla młodej mamy, który iPlus organizował wspólnie z portalem eDziecko jedną z nagrodzonych prac został portal www.zawodmama.pl. Prezentujemy wywiad z Natalią Michałek twórczynią projektu.

zawodmama

 

iPlus: Na czym polega idea serwisu zawodmama.pl?

Natalia Michałek: Serwis przeznaczony jest dla mam na urlopie macierzyńskim bądź wychowawczym, które chcą łączyć wychowywanie dziecka z pracą – np. w domu. W serwisie mamy mogą umieszczać swoje profile a pracodawcy ogłoszenia o dostępnej pracy dla mam.

Swoją działalnością chcę promować możliwość pracy na urlopie macierzyńskim i wychowawczym. Pragnę przełamać stereotyp „Matki Polki”, czyli osoby, która postrzegana jest jako spełniająca się jedynie w kuchni, „przy garach”. Przekonam też pracodawców o wartości pracowników – mam. Chcę dotrzeć do kobiet, którym wydaje się, że nie potrafią połączyć pracy zawodowej z „zawodem” mamy, mają słabą wiarę w siebie, we własne umiejętności i możliwości.

 

iPlus: Jak powstał serwis?

Natalia Michałek: Pomysł na portal wziął się z życia... w styczniu br. po skończonym urlopie macierzyńskim stanęłam przed jedną z najtrudniejszych decyzji w moim życiu - czy wrócić do pracy, czy poświęcić się rodzinie? Sytuacja życiowa zmusiła mnie do podjęcia pracy zawodowej po okresie macierzyństwa. Fakt ten tak bardzo mnie rozżalił, iż postanowiłam poczynić pewne kroki, aby pogodzić bycie pełnoetatową mamą z pracą (możliwością zarobienia pieniędzy). Doświadczenie zdobyte podczas studiów informatycznych, jak również w czasie pracy zawodowej, pozwoliły mi założyć portal internetowy.

Od lutego w każdej wolnej chwili tworzyłam swój pierwszy serwis, który 26 maja 2010 miał swoją premierę w Internecie. Z racji tego, że moje rozżalenie, a także smutek z powodu rozłąki z rocznym dzieckiem były ogromne, postanowiłam pomóc innym mamom będącym w sytuacji podobnej do mojej. Portal zawodmama.pl, który stworzyłam jest dla mam będących na urlopie macierzyńskim bądź wychowawczym, które wychowanie dzieci chcą łączyć z pracą np. w domu.


iPlus: Co teraz dzieje się na zawodmama.pl?

Natalia Michałek: Z każdym dniem strona www.zawodmama.pl zdobywa coraz większą popularność, rośnie liczba użytkowników, wystawionych profili oraz „fanów” na Facebook'u. Współpraca z portalami pracuj.pl oraz otopraca.pl zaoowocowała całym mnóstwem ogłoszeń, które są wybierane po słowach kluczowych tj. „elastyczne godziny pracy”, „telepraca” lub „praca w domu”, adekwatnych do tematyki portalu oraz idei, którą z sobą niesie.

 

/jd/

Tagi: zawodmama
16:15, mobilnyinternet , Po kobiecemu
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 maja 2010

Spędzają w sieci codziennie średnio 2 godziny. Szperają, czytają, gadają z kumpelami na forach, sprzedają i kupują na Allegro, okupują sklepy internetowe, organizują samopomoc, pracują. Z komórką w torebce czy netbookiem są do tego mobilne i niemal zawsze „podłączone”.To matki stanowią siłę napędową internetu.

 

Zacofana czy pragmatyczna?

W badaniu iPlusa „Mobilność 2010 – raport o wpływie internetu mobilnego na życie Polaków” kobiety stanowią mniejszość wśród użytkowników internetu mobilnego (36% w stosunku do 64% mężczyzn). Badane kobiety korzystają z sieci głównie „stacjonarnie”. Z czego wynika taka dysproporcja? Czy kobiety boją się nowych technologii? A może nie zwracają na nie uwagi i nie zauważają, że przeglądanie maili na telefonie komórkowych jest „mobilnym dostępem”? Może liczy się to, co można dzięki dostępowi do netu zyskać a nie w jaki sposób przebiega połącznie z siecią?

Z drugiej strony kobiety, a zwłaszcza mamy, są niezwykle aktywne online. Wystarczy zajrzeć na dowolne forum kobiece, by zauważyć, jak wiele toczy się dyskusji. Rozmowy o ciąży i dzieciach są szczególnie rozbudowane, czasem nawet kilkanaście razy bardziej niż dyskusje ogólne – o kosmetykach, zdrowiu, modzie, gotowaniu, czy rozrywce.

 

Zawsze podłączona

Jak wynika z badania „Mom-entum, Moms rule the social web” większość amerykańskich matek posiada swój profil w chociaż jednym serwisie społecznościowym, a ponad połowa czyta regularnie blogi. Nie tylko rozmawiają i dzielą się doświadczeniami, ale poszukują opinii o produktach i usługach, kupują (mamy to siła napędowa amerykańskiej gospodarki) i… grają (tu ciekawy wynik – kobiety w wieku 30-45 stanowią w USA 70% wszystkich grających w sieci).

Matki dyskutują na forach, w serwisach społecznościowych, piszą i czytają blogi, komentują. Co więcej, ich aktywność jest niemal bezustanna – 4 nad ranem wcale nie jest martwą godziną na forum „mamowym”. Obudzone przez dzieci mogą liczyć na wsparcie i solidarność koleżanek, które akurat w tej samej chwili przeżywają to samo.

Mobilny dostęp do internetu (przez komórkę czy w inny sposób) tylko wzmaga aktywność mam. Zwłaszcza, że aż 91% mam z badania „Mom-entum” nie wyobraża sobie, by wyjść z domu bez telefonu komórkowego.  Wiele z nich właśnie przez telefon koordynuje sprawy rodzinne online, rozmawia ze znajomymi w serwisach społecznościowych, szuka przepisów, przegląda zdjęcia. Na spacerze z dzieckiem, na zakupach, w poczekalni u lekarza. Połączenie jest niemal ciągłe, przepływ informacji nigdy nie ustaje.

 

Potrafię to zrobić sama

Mamy uwielbiają same przeprowadzać rozpoznanie. Przegrzebywać Sieć w poszukiwaniu opinii – i wcale nie tylko o wózkach czy zabawkach. O kredytach, gotowaniu, samochodach, aparatach fotograficznych, hotelach i miejscach na rodzinny wyjazd, o książkach, filmach, kremach i ciuchach. Ta lista nie ma końca. To oczywiście zabiera czas – 89% amerykańskich mam spędza w sieci ponad 2 godziny dziennie. Szczególnie dotyczy to tych, które dopiero rozpoczynają przygodę z macierzyństwem. To naturalne – dotychczas zajmowały się zupełnie czymś innym – nic dziwnego, że poszukują informacji, wsparcia, wspólnego kontekstu, zrozumienia dla ich nowych problemów.

Mamy poświęcają także bardzo dużo czasu na szukanie porad online. To na mamie często spoczywa odpowiedzialność za całą rodzinę – za dobór i przygotowanie posiłków, zdrowie bliskich (wybór lekarza, leków), ubranie, a nawet pójście do kina na film, który się będzie podobać dzieciom czy mężowi. Dobrego rozpoznania wymagają zwłaszcza decyzje, które pociągają za sobą poważniejsze nadszarpnięcie domowego budżetu. Wspomniany wózek dziecięcy jest tu przykładem idealnym. Wystarczy zajrzeć na „mamowe” fora na gazeta.pl, by zobaczyć, ile emocji wzbudza ten zakup i ile można na ten temat napisać.

Czy nie wystarczy dobrze przygotowana strona producenta? Okazuje się, że nie. Opinia innej mamy jest znacznie bardziej wartościowa. Respondentki „Mom-entum” uważają, że informacje przekazane przez ich koleżanki z serwisów społecznościowych są godne zaufania. Jeśli znajoma odradza mi zakup wózka, ponieważ ciężko „podbijał się na krawężnikach”, to opinia ta znacznie silniej wpłynie na decyzję zakupową niż porada sprzedawcy w sklepie.

 

Zarabiam online

Nie da się ukryć, że mamy mają wiele do powiedzenia w internecie. Całkiem nieźle radzą sobie także biznesowo! Czasami zaczyna się od prostych transakcji – dziewczyny szukają kogoś, kto sprowadzi chusty do noszenia dziecka lub niedostępne w Polsce zabawki, ubranka. Nagle okazuje się, że kupujących jest coraz więcej. I już powstaje mini-sklepik internetowy.

W dobrej sytuacji są wszystkie mamy, które swoją pracę mogą wykonywać zdalnie – tłumaczenia, projekty architektoniczne, księgowość, porady prawne, sprzedaż rękodzieła (kolczyki, torebki), pomoc w tworzeniu stron WWW – można te przykłady mnożyć.

Te mamy, które nie zarabiają online, ale za to rozpoczęły nowy „biznes” chętnie reklamują się w sieci – zaczyna się od poczty pantoflowej i koleżanek z forum. Potem przychodzi facebook i social ads, reklamy w google. Okazuje się, że nie tylko stworzenie własnej strony WWW, ale też samodzielne zamawianie reklam jest prostsze niż się wydawało! A jeśli czegoś mama nie potrafi zrobić sama, to od czego są forumki?! J

 

UWAGA! KONKURS DLA PRZEDSIĘBIORCZYCH MAM, KTÓRE CHCĄ BYĆ MOBILNE!

mobilna mama

iPlus wspólnie z serwisem edziecko zaprasza wszystkie mamy do udziału w konkursie "Mobilna mama z pomysłem", w którym najciekawsze projekty działalności (zarobkowej, hobbystycznej, charytatywnej) zostaną nagrodzone netbookami z dostępem do internetu mobilnego w sieci Plus.

 

Pełen raport Mom-entum, Moms rule the social web można zobaczyć na http://www.havemomentum.com/Mom-Entum_White_Paper/Mom-Entum_White_Paper.html

Raport „Mobilność 2010” jest dostępny do pobrania ze strony http://mobilnosc2010.pl.

wtorek, 16 lutego 2010

Zastanowiła mnie sonda przeprowadzona przez użytkowników serwisu grono.net na temat próby wykonania czynności z palcem w nosie na wzór najnowszej reklamy iPlusa z serii „Rekordy”.

Dla przypomnienia chodzi mi o tę reklamę: młody człowiek z palcem w nosie wykonuje różne czynności – np. jedzie na rowerze, a jednocześnie ściąga na swojego laptopa pliki muzyczne za pomocą szybkiego iPlusowego łącza i dzięki 100 GB internetu extra.

A odnaleziona przeze mnie sonda na Gronie wygląda tak:



Jak widać nie wzięło w niej udział porywająco wiele osób, ale nawet spośród tych, które udział wzięły 20% próbowało sztuczki z palcem w nosie! (to chyba nieco jak ten fragment Brainiaca, w którym dowiadujemy się, czego nie potrafi ciało Johna Tinkle i próbujemy zrobić to, co on – np. polizać się w łokieć).
No dobra, ale do rzeczy. Czemu mówię tu o tej reklamie? Oczywiście po części dlatego, że porusza ona kwestię iPlusa i jest chyba jedną z pierwszych zabawnych reklam internetu mobilnego w polskiej TV, ale nie tylko.

Mity z nosa wyciągnięte

Wokół internetu mobilnego narosły jakieś pokłady mitów – a to, że technologia skomplikowana i przeciętna blondynka sobie z tym nie poradzi, a to, że drogi, a to, że zbyt wolny, by np. ściągać pliki. Pierwsza z serii rekordowych reklam iPlusa w pewnym stopniu rozprawia się z każdym z mitów:

•    po pierwsze, trudne to być nie może, skoro z palcem w nosie się pliki ściąga (próbowałam osobiście iPlus managera – trudne nie jest, co zaświadczam jakem blondynka)

•    po drugie, internet mobilny osiąga całkiem przyjemne prędkości (porównywalne, a nawet w niektórych przypadkach przewyższające szybkość netu „stacjonarnego”) – tu też potwierdzam, oczywiście wszystko zależy od miejsca, modemu i wybranej opcji, ale na serio można pracować płynnie i bez żadnych przestojów, nawet gdy symultanicznie korzysta się z kilku aplikacji mobilnych na raz i w tle ściąga większy plik,

•     po trzecie, nie jest wcale drogo – np. w promocji iPlusopobieracz w iPlusie co miesiąc można wykorzystać nawet do 100 GB darmowego transferu w godzinach od pónocy do 9 rano (jeśli więc należycie do ściągaczy internetowych – np. kupujecie gry, programy itd. online), spokojnie możecie zostawić włączony komputer na całą noc na ściąganie.

I na deser dla zabawy proponuję mikro sondę komplementarną do tej na Gronie:

Czy potrafisz ściągnąć z netu pliki z palcem w nosie jak koleś z reklamy iPlusa?
•    Oczywiście, tylko tak pracuję na laptopie…
•    Nie przyszło mi to do głowy, ale już wkładam palec w nos…
•    Mam za krótką rękę, więc trzymam palec w innym miejscu…
Ankieta dostępna jest pod tym adresem.

Justyna Dzieduszycka-Jędrach

13:10, mobilnyinternet , Po kobiecemu
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 stycznia 2010

Są takie chwile, gdy dziecia natychmiast i bezwarunkowo trzeba czymś zająć. Np. w poczekalni u lekarza, w korku w samochodzie, podczas napadu złego humoru itd. Wtedy w sukurs zmęczonym mamom przychodzi telefon! Może być jakikolwiek, byle miał dostęp do internetu i błogosławionego Misia Uszatka na Youtube. Ale jeśli dysponujecie np. iPhonem lub kilkoma innymi telefonami, na które przygotowano opisane przeze mnie poniżej aplikacje, zerknijcie na mój opis matkowego survivalu mobilnego :)

Poniżej znajduje się moja subiektywna lista najlepszych aplikacji (czyt. takich, które sprawdziły się w praniu), które bawią dziecko już w wieku ok. 1 roku. (Uwaga: jeśli uważasz, że takie małe dzieci nie powinny bawić się telefonem i używać gier komputerowych, zapewne masz rację :) )

1. Balloonimals

Mój absolutny faworyt – dmuchane zwierzątka. Prezentacja na stronie producenta: )
Dmucha się w podłużny balonik na ekranie (dmuchając w mikrofon telefonu), następnie potrząsa się telefonem kilkakrotnie, aż balonik nabierze kształt zwierzątka (jest dinozaur, krab, pudelek, jednorożec, ryba i kangur). Zwierzątko jest interaktywne – jeśli np. naciśniemy na głowę dinozaura, będzie kłapać paszczą, jeśli na nogę – tupnie, na ogon – machnie nim. Na koniec zwierzątko można napompować aż pęknie ;) To naprawdę cudowna i bardzo ładna gra, mój maluch ją uwielbia, nauczył się nawet nadmuchiwać te baloniki.


2. Ballons
Ta aplikacja od Chudigi nie jest zbyt skomplikowana, ale dzieciom się podoba. Pompuje się balony za pomocą dotknięcia i przesunięcia palcem po ekranie. Jeśli balon jest zbyt duży – pęknie. A niektóre źle zawiązane uciekają z furkotem. Uderzane balony pękają z hukiem, więc należy położyć telefon na stabilnym podłożu, żeby waląc ręką dziecko nie zrzuciło go na podłogę. Niezła zabawa, bo dzieci lubią rozwalać ;)


3. Colorful Aquarium
To piękne akwarium z kolorowymi rybkami, a jak wiemy Nemo rządzi! Można pukać w szybkę, karmić rybki i czyścić akwarium szmatką. Z niewiadomych przyczym wielki przedmiot pożądania dla wszystkich maluchów. Dla rodziców chwila wytchnienia i coś, co cieszy oko.



4. I Hear Ewe
Aplikacji z wizerunkami zwierząt, które po naciśnięciu paluchem wydają odpowiedni odgłos jest mnóstwo. Mnie (a raczej mojemu dziecku) najbardziej przypadła do gustu „I Hear Ewe” z ładnymi rysuneczkami i Vocal Zoo ze zdjęciami. Dzieć zajmuje się tym naprawdę długo, a z fotelika samochodowego dochodzą tylko kwiki, gęgania i inne „miau”.



Inne podobne, równie fajne aplikacje to np. Animal Fun.

5. BurPig
Aktualnie hicior u nas w domu. To gierka, która rozbawi również Mamę (i Tatę). Melvin to wiecznie głodny prosiak, którego karmi się przelatującymi mu nad głową wiktuałami. Posiłki mają różną punktację (to dla rodziców), ale dzieci bawi głównie to, że świnka je, że można próbować nakarmić ją butem i piłką a nie tylko lodami czy bułką, a na koniec pięknie beka (uwaga – jeśli nakarminy Melvina niestrawnymi rzeczami, strzeli pawia!). Nie muszę dodawać, że właśnie beki i ciamkania cieszą maluchy najbardziej. Poza tym realizują potrzebę karmienia („świnka je”), podobnie jak w przypadku karmienia rybek w akwarium.



6. Hatch!
To nie jest zbyt skomplikowana sprawa (podobnie jak zwykłe balony), ale zajmuje dziecia na chwilę. Idea prosta – jest jajo, klikamy na nie palcem aż pęknie skorupka i pokazuje się ukryte w jajku zwierzątko.



7. Backyard Zoo Dancing Teddy

Cymbałki i bębenki. Użycie proste – naciskamy paluchem i grają :) Nic dodać, nic ująć. A dodatkowo miś po lewej tańczy w rytm wystukiwanej muzyki.



8. Jumbalu Zoo



To gierka dla nieco starszych dzieci (zresztą takich gier dla starszych jest oczywiście całe mnóstwo, na pewno jest też dużo lepszych). Ale ta wyjątkowo nadaje się też dla zupełnych maluchów. Idea znana z przedszkolnych książeczek-układanek: należy złożyć całe zwierzątko dopasowując odpowiednią główę, tułów i nogi. Dzieciakom się podoba, bo towarzyszy temu wesoła muzyczka i łatwo się zmienia części zwierzątek.

9. Memory Pro



To podobnie jak wzmiankowane powyżej Jumbalu zoo gra dla starszych nieco dzieci (w wieku 3-5 lat). Klasyka gatunku, czyli dobieranie 2 takich samych obrazków na planszy spośród ukrytych. Ale są małe plansze, zwierzątka ukryte na kartach są ładne i kolorowe i dzieciom sprawia przyjemność szukanie „gdzie jest kotek – nie ma! jest!, a gdzie jest zajączek? itd.”.

10. HappyFunBall

To z kolei jest jedna z tych wielu bezsensownych aplikacji, jakie się na appstorze pojawiają. Tu pomarańczowa piłka odbija się po dotknięciu palcem lub przesunięciu, wydając sprężynowy zabawny (zwłaszcza dla dziecka) dźwięk. Naprawdę durne, ale się podoba.

I jeszcze jedna uwaga na koniec – jeśli nie chcesz, by Twój telefon był upaćkany, obśliniony, połamany i by aplikacje bez przerwy zmieniały swoje miejsce na ekranie (a nawet znikały), nie dawaj go dziecku! :)

Justyna Dzieduszycka-Jędrach

Zobacz także:

Jak spacyfikować dzieci przy pomocy iPada

18:02, mobilnyinternet , Po kobiecemu
Link Komentarze (3) »
piątek, 13 listopada 2009

 

Jako przedstawicielka pokolenia wiecznie online panicznie obawiałam się wyłączenia z obiegu mającego nastąpić wraz z urlopem macierzyńskim. Harowałam jak wariat do końca ciąży, maile wysyłałam bez mała jeszcze z porodówki, a jako że podczas bytowania w „dwupaku” uzależniłam się całkowicie od forów dla ciężarówek, nie wyobrażałam sobie odłączenia od tego źródła wiedzy i wsparcia. Na szczęście w prezencie od męża dostałam iPhone’a – jeszcze tego 2G, sprowadzanego zza wody. A zatem – sieciowanie trwało!

Jednak ifon ifonem, ale ile można stukać w tę mikro-klawiaturkę. W wielkiej swojej naiwności miałam sielankowy obraz śpiącego dzieciątka w łóżeczku i siebie zadbanej, siedzącej w wolnych chwilach przy komputerze. Nic bardziej mylnego. Mój „dzieć”, jak to się ładnie na forach mówi, spał rzadko i wyłącznie w ruchu. Ciepło było, park okazał się wyjściem z sytuacji. Tylko co ze sobą począć, gdy jest się przykutym do parkowej ławki (nogą dynga wózon), opalanie nudzi, książki przeczytane a rozmowy z przypadkowymi innymi Mamami, niczym z wiersza Białoszewskiego:

— moja nic nie je
— a moja nie, moja wszystko
— a moja nic
— moja je

przyprawiają o drgawki?

Zakupiłam więc małego ultra-lekkiego lapka (mój kochany 11’’ Sony Vaio TZ!). I tu pojawiły się schody – mój stary iPhone za nic na świecie nie chciał zostać Panem Modemem. O prepaidowej ofercie na iPlusa, która byłaby dla mnie wyjściem idealnym jakoś w zaćmieniu umysłowym nie słyszałam wtedy (!), więc projekt „Ławka” ostatecznie pozostał w fazie pomysłu.

Ale… w zasadzie, czemu nie miałby to być sposób dla innych Mobilnych Mam na dzieckowanie i pracę równocześnie? A niech się patrzą kumoszki i nianie, że „taka to damulka siedzi z wózkiem i stuka na lapku”, co nas to obchodzi! Skoro można produktywie czas spędzić, nie zostawiać dziecia zbyt wcześnie i jeszcze parę groszy zarobić? I do tego nie wypaść z obiegu, bo jednak powrót po dłuższym macierzyńskim do roboty to jak lądowanie na księżycu i często kończy się drugą ciążą, bo niby co ze sobą zrobić?

"degobo" Justyna Dzieduszycka

01:26, mobilnyinternet , Po kobiecemu
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2
Partnerem bloga jest iPlus



Raport z badania Mobilny internet 50+